Poniżej pełny zapis wywiadu z tow. Chutnik Sylwią, prezeska, kulturoznawczynią, absolwentką, przewodniczką, działaczką, autorką, laureatką. Dużo funkcji, wśród których nie wymieniono stanowiska „matka”. Moje komentarze na kolorowo.
16.12.2011 10:59
22
Dziecko czyli wróg
- Na stronie Fundacji MaMa znalazłam artykuł zatytułowany "Matki feministyczne". Pisze w nim Pani, że feministki, zwłaszcza te radykalne, mają problem z dzieckiem - z tym, gdzie je umiejscowić i jak je pogodzić z aktywnością feministyczną.
Ten artykuł powstał w 2006 roku, a od tamtej pory dużo się zmieniło. Feminizm zajął się macierzyństwem [działaczki po wielowiekowej walce o swe prawa zauważyły wreszcie elementarne uwarunkowania biologiczne], między innymi przez działalność Fundacji MaMa. Coraz więcej feministek zaczęło rodzić dzieci [coraz więcej mieszkańców zabitych dechami wsi zaczęło uczyć się czytać i pisać]. Ja wyszłam przed szereg, jako pierwsza z mojego środowiska, natomiast później to już się rozmnożyło i potoczyło samo[toczy się od tysięcy lat, a nie od kilku, towarzyszko].
- Jak karmienie piersią wpisuje się w feminizm? Czy feministka radykalna wybrałaby karmienie piersią czy butelkę?
Jeśli chodzi o karmienie piersią i feminizm radykalny, czyli taki, który z jednej strony dostrzega łamanie praw kobiet [tak, to nie jest omyłka redakcyjna – tow. Chutnik naprawdę łączy jedno z drugim. Skoro na radykalizm zeszło, to warto przypomnieć o jeszcze jednym skandalicznym przypadku łamania praw kobiet – mózgi mężczyzn są średnio o 10% większe], a z drugiej próbuje działać, to oczywiście zależy to od tego, jakim odłamem tego radykalnego feminizmu jesteśmy. Dla wielu feministek rodzenie i posiadanie dzieci nadal ogranicza naszą wolność [oddychanie tlenem atmosferycznym także ogranicza ludzką wolność, trzeba „coś z tym problemem zrobić”], nasze działanie, nas same i w związku z tym karmienie piersią może stać się symbolem totalnego zniewolenia [jak brzmi nazwisko tego totalitarnego łajdaka, co niewoli kobiety? Tak, słusznie się domyślacie: Herr Biologia]. Zwłaszcza karmienie piersią na żądanie, a o takim najczęściej mówimy, bo z dzieckiem trzeba być cały czas i w trakcie ważnego spotkania czy imprezy rodzinnej [to się nazywa mieć jasno określone priorytety. „Panie doktorze, przywieźli pacjenta z wypadku, wnętrzności wylewają mu się na podłogę!” – „Zaraz, nie pali się, muszę skończyć układać tetrisa”], należy po prostu wyjąć pierś i karmić, bo mały człowiek sobie tego życzy [kto taki??? Jakiś natrętny intruz, Alien, przykry kłopot, z którym nie mamy niczego wspólnego emocjonalnie], głośno się tego domagając [a nie mógłby się domagać żarcia po cichu, gbur jeden?]. I to mogłoby być postrzegane jako zupełne zniewolenie dzieckiem, które jest zawsze w środku wydarzeń [do zsypu z samolubem! Przeszkadza w „ważnym spotkaniu”], to ono decyduje kiedy mamy się obnażyć, a kiedy nie [a oto i odkrywamy tożsamość kolejnego „totalitarysty”]. Ale oczywiście jest też odłam radykalnego feminizmu połączonego z ekologicznym podejściem do życia, wszystkie eko-mamy i cały ten trend. I tutaj ten radykalizm polega na tym, że nie wchodzę w układy z wielkimi korporacjami, które produkują mleko modyfikowane, w proszku i te wszystkie substytuty, tylko jestem pozasystemowa, bardzo rootsowa [jaka? Gógl mi się zawiesił na tym czymś. Swoją drogą zupełnie wystarczy, aby matka była kochająca, a nie rootsowa], w tym sensie, że jestem w stanie za darmo wyżywić swoje dziecko [przed chwilą mleko w cycu było dowodem zniewolenia]. Jest to też temat ziemi, wpisuje się to w trend, który mówi o holistycznym spojrzeniu na nasze życie. Tu widziałabym karmienie piersią przez feministkę, jako continuum tego, co myślimy o sobie w obrębie całego systemu ekonomicznego [Mła też zna trudne słowa i umie z nich budować szpanerskie, bełkotliwe związki: aproksymacja kondemnatowa jako interrogacja kazualna].
- Co staje się z piersią w momencie, kiedy zostajemy matkami: czy jest nadal piersią, czy staje się nagle cycusiem, cysiem, a może cycem? Czym ona wtedy jest?
Oczywiście osobiście nienawidzę słowa cyc czy cycuś, bo to jest infantylizowanie swojego ciała [no i już jasne dlaczego – jak głosi legenda - posiadacze małych fiutków kupują potężne wozy terenowe]. Już mówienie cipka jest lepsze o tyle, że w języku polskim nie ma dobrego określenia na nasze narządy [i tego typu sprawy roztrząsa się podczas „ważnych spotkań”, które zakłócają wrzeszczący spod pieluszek totalitaryści]. Pierś dla mnie osobiście jest nawet śmiesznym wyrazem, takim typowo polskim, z -ś na końcu, wyrazem trochę trudnym do wymówienia, ale z drugiej strony poważnym [słowo śmieszno-trudno-poważne. Zupełnie jak „feministka”]. Irytuje mnie to, jak kobiety infantylizują swoje części ciała nazywając je w języku dzieciowym, co - jak przypuszczam - jest elementem poskromienia seksualności, wskazaniem na to, że teraz ta pierś jest właśnie cacusiem [strach przypuszczać co robi z „małym człowiekiem” feministka nie poskromująca swojej seksualności. Tak przy okazji – pedofilia to przejaw „zniewolenia” czy przeciwnie – „wyzwolenia”?]. Chociaż mogę zrozumieć ten sposób myślenia o tym, a nawet nazywania.
- Do kogo należy pierś kobiety karmiącej?
Pierś w czasie karmienia jest piersią dziecka, ale to my, kobiety podmiotowo traktowane, decydujemy czy karmimy piersią czy nie [tak, to bardzo proste, a mleko w „cycu” pojawia się całkowicie bez związku z ciążą. Nie damy się niewolić naturze]. To nie jest tak, że rodzi się dziecko i my już nie mamy nic do powiedzenia [oczywiście, że macie wiele do powiedzenia, np. „zabieraj tego małego człowieka sprzed moich oczu! Precz z nim!”]. Dlatego nasza fundacja zawsze podkreśla, że karmienie piersią jest oczywiście absolutnie fantastyczne i same, gdy mamy dzieci to karmimy je piersią, natomiast to do kobiety należy wybór. To znaczy, że pro-choice dotyczy aborcji, rodzenia dzieci albo nierodzenia, karmienia piersią albo nie. Tak rozumiem nasz feminizm w kontekście karmienia piersią. Ta pierś jest oczywiście dziecka [kolaborantka totalitarystów]. Ale przyznam się szczerze, że mogę tu mówić teorie jako kulturoznawczyni, absolwentka gender studies i tak dalej, ale jak się karmi dziecko piersią na żądanie, czyli jak ja - czasem karmiłam na przykład co godzinę, to już nie rozmyślałam o tym. Byłam skupiona na bardzo poważnych rzeczach: musiałam dokończyć studia, pisałam artykuły [co jest najistotniejsze dla młodej matki? Pisanie artykułów, studiowanie zagadnień genderowych. Dziecko jest głodne? Jakie dziecko?]... Nie chciałam raz na godzinę zastanawiać się: Och Boże, być albo nie być karmiącą? Kim jest ta pierś? Czy ta pierś ma imię? Nie zastanawiałam się nad tym. To też jest taki element tego, że nie można dać sie zwariować w czasie karmienia dziecka piersią, to znaczy w danym momencie, kiedy to się robi, ale i w całym okresie karmienia. Kobieta naprawdę stworzona jest do innych rzeczy, [na przykład do jakich?] jak tylko skupianie sie na tym czy właśnie teraz karmi czy nie. Na tym też polega nowoczesne spojrzenie na karmienie piersią, to znaczy, że tu karmię, a tu coś robię. Ja tak właśnie robiłam: tu karmiłam dziecko piersią i wtedy była cisza i spokój, dzieciak zaraz usnął, bo się napełnił, a ja prawą ręką pisałam swoją pracę magisterską, myślałam o Judith Butler w kontekście Foucault [acha, już wiemy: kobieta jest stworzona do pisania prac magisterskich i rozmyślań o Judith Butler w kontekście Foucault. A te „cyce” i „cipki” to zapewne problem chirurgii plastycznej]. I naprawdę nie myślałam o tym, czy to jest feministyczne, czy to moja pierś, czy jego pierś... Po prostu: to jest pierś i bardzo dobrze, że ona tam jest. Bądź cicho, śpij, jedz, a ja zajmuję się swoimi rzeczami. (śmiech) [cha, cha]
skomentuj
skomentuj
Komentarze do notki22 |Zgłoś nadużycie
-
@Autor
-
Po co kopać leżącą?
Ta Pani nie zauważa zupełnie innego charakteru relacji matka-córka i matka-syn, zadowalając się eufemizmem - dziecko, zakłamującym istotę opisywanego związku. W momencie gdy odeszliśmy wreszcie od skandalicznego określenia "ludzie", na rzecz głęboko uzasadnionego "mężczyźni i kobiety" (lub właściwszego "kobiety i mężczyźni"), takie rozważania nie mają żadnego sensu. Są tylko dowodem prymitywizmu autorki, zakładając oczywiście, że kobieta może być prymitywna
ukłony
-
xiaze
zmień motto na:
Walczący z wiatrakami.
Albowiem po wielokroć została udowodniona teza, że radykalizm w poglądach (każdych) stanowi owoc fanatyzmu wyrosły na podglebiu nieuctwa.
Feminizm jest tylko jedna
Tak bylo drzewiej, tak jesty dzisiaj i tak będzie w przyszłosci.
pozdr.
-
@Grim Sfirkow
No i czy z praktykowanym w dawniejszych czasach w Europie paleniem czarownic to był rzeczywiscie tak zupełnie nietrafiony pomysł?
-
to nie najgorsze jeszcze
Najstraszniejsze jest to że nawet tak debilne geny się rozmnażają. Do niedawna nie wiedziałem jak, myślałem że na widok takiego pyska, usłyszawszy takie poglądy nawet najbardziej pijanemu facetowi nie stanie. Ale już wiem. Otóż od kilku lat sobie sonduję różne blogi naszej kochanej młodzieży, głównie na photoblog.pl bo sam mam młodzież w domu i nie lubię być zaskakiwany przez problemy. Czytam i analizuję co mnie może czekać. Kiedyś na przykład postanowiłem poguglać na temat najgłupszych młodziezy przedstawicieli, czyli takich co to nie są w stanie napisac testu gimnazjalnego na jakąś minimalna liczbę punktów, albo wręcz nie są w stanie przejść z klasy do klasy. I co się okazało. Zdecydowana wiekszość tych młotków zaliczała się do dwóch grup - nihiliści/sataniści (czyli w wersji damskiej feministki) oraz naziole. Po wyciągnięciu tych wniosków zapisałem adresy i sprawę odłożyłem na półkę. Po roku z jakiejś tam okazji wróciłem do tematu, sięgnęłem po stare adresy by komus zilustrować w dysusji problemy młodego pokolenia, ale ku mojemu zdumieniu nic się nie zgadzało. Dziewczyna feministka/satanistka nagle na blogu umieszcza krzyż celtycki i chwali się chodzeniem na manifestacje patriotyczne. Inna, która z naziolami spędziła tak pracowicie czas że nie była w stanie przejść do drugiej klasy Technikum Hotelarskiego nagle pisuje manifesty feministyczne. Krótkie badanie tematu pokazało okrutna prawdę - skrajny oportunizm. Jakie poglądy ma interesujący chłopak takie natychmiast są przez tą debilkę przejmowane i głoszone na pełny regulator. Chłopak jak sam nie jest orłem intelektu daje sie nabrać i przystępuje do rozmnażania. Potem płaci alimenty. A geny głupoty mają się świetnie.
-
@unukalhai
Miały strasznie niską wartość opałową.
-
@autor
Bosz, mózg się lasuje od tego bełkotu. Tak się kończy każde zaślepienie ideologią. Aż momentami żal mi się biedactwa robiło, jak czytałem te czerwone wstawki. Dokonał Autor pięknej postmodernistycznej dekonstrukcji w stylu Derridy karmiącego piersią Foucalta podczas pisania pracy magisterskiej o Judith Butler.
-
Robi wrażenie
Choć na mnie większe robi -- wybacz, Xiążę -- sam tekst, bez komentarzy. Ciekawe, czy są też jacyś mężczyźni snujący podobne rozważania na temat swoich członków w kontekście rozlicznych ról społecznych:
"Do kogo należą moje ręce, kiedy biorę na nie dziecko?" rozmyśla tata.
"A do kogo należą moje ręce w pracy -- rozważa dalej zawodowy kierowca autobusu -- do mnie, do pasażerów autobusu (to ich wiozę, dla nich kręcę kółkiem, zapłacili w biletach za to), do prezesa MZA (to dla niego pracuję, on mi płaci za te moje ręce), czy do mojej żony i piątki dzieci (to dla nich pracuję, moja praca to ich chleb), czy wreszcie do banku, w którym mam dożywotni kredyt (nawet kazał mi bank ubezpieczyć te ręce)".
"Przystanki autobusowe, zwłaszcza już te 'na żądanie' są uprzedmiotawiające dla kierowcy. Jedziesz sobie spokojnie, tysiąc spraw na głowie i weź rzuć nagle wszystko, hamuj i drzwi otwieraj, bo się pasażerce zachciało wysiąść. Przestałem jednak rozważać to na każdym przystanku, bo miałem opóźnienia na trasie."
I dalej: "Nie lubię słowa 'rąsia', jest takie niepoważne. 'Graba' na powitanie z kolegą brzmi jakoś lepiej (do kogo należy ręka podczas uścisku?), ale najlepiej po prostu 'ręka', mimo tego śmiesznego ogonka od 'ę' w środku."
Ba, żeby to ręka. Kulturowe role palca serdecznego (obrączka) i środkowego (międzynarodowy znak), jakże różne choć wyrastające z jednej dłoni... o, to temat na doktorat, jeśli nie habilitację.
-
To ja zapodam bombe
fministyczna http://www.youtube.com/watch?v=8So-6-WIzkQ&feature=youtu.be przyznam nie strzymalem do konca...
-
kokodeusz
wytrzymałem gdzieś do niecałych 3 minut:) Lem miał rację, pisząc o swoich internetowych wrażeniach:)
-
@Kokodeusz & Ślązak z Katowic
Obejrzałam całe...wstrząsające...-)))
-
autor
Jak widać feminazistki przekraczają kolejne progi debilizmu. Pytanie brzmi: ile jeszcze tych granic lewackie barbarzyństwo przekroczy, zanim powrócimy na drogę zdrowego liberalnego konserwatyzmu, podstawy naszej cywilizacyjnej tozsamości?
-
autor
No dobra, trochę ponarzekałem na temat końca naszej europejskiej cywilizacji ale przecież takie małe żuczki jak ja nic na to nie poradzą:)
Wracając do notki Pana Luki muszę przyznać, że nie przeczytałem do końca zapodanego przez Niego wywiadu z rzeczoną feminazistką, ponieważ zagłębianie się w meandry pustosłowia osobniczek pokroju Chutik Sylwi przyprawiają mnie o odruchy wymiotne.
Niemniej jednak szczytem lewackiego kretyństwa były nie tyle odpowiedzi rzeczonej feminazistki, co pytania osobniczki, która wywiad przeprowadzała. Najbardziej spodobało mi się pytanie:
- Co staje się z piersią w momencie, kiedy zostajemy matkami: czy jest nadal piersią, czy staje się nagle cycusiem, cysiem, a może cycem? Czym ona wtedy jest?
Uważam że, tak delikatną materią powinien zająć się Parlament Europejski, ONZ, szefowie połączonego sztabu NATO, Dalajlama, bloger pandada, Gazeta Wyborcza, New York Times, BBC, bloger Helblindi, Krajowa Rada Tego i Owego, Pitera i CBŚ. Ojca Rydzyka wykluczam bo to katolicki oszołom.
-
@Ślązak z Katowic
tez siedze w klimatach reko, wiem ze ta towarzyszka jest dla nas niezlym elementem poprawiajacym humor :P
-
A może tak?
"tylko jestem pozasystemowa, bardzo rootsowa [jaka? Gógl mi się zawiesił na tym czymś. Swoją drogą zupełnie wystarczy, aby matka była kochająca, a nie rootsowa]"
A może po prostu korzeniacka?
-
Melonem!
"- Co staje się z piersią w momencie, kiedy zostajemy matkami: czy jest nadal piersią, czy staje się nagle cycusiem, cysiem, a może cycem? Czym ona wtedy jest?"
Melonem par ekselans.
-
@Helblindi
"Bosz, mózg się lasuje od tego bełkotu. Tak się kończy każde zaślepienie ideologią. Aż momentami żal mi się biedactwa robiło, jak czytałem te czerwone wstawki"
Język specjalistyczny. Od kiedy feminizm przestał być ruchem na rzecz przyznania kobietom pełni praw politycznych i gospodarczych (bo to nastapiło), zaczął kreować się na dziedzinę nauki. A każda nauka LUBI mieć własny bełkot, który różni ją od innych nauk. I tak włąśnie nastąpiło szczęśliwe odseparowanie języka feminizmu od normalnej polszczyzny. Od tej chwili feminiści obojga płci mają mniej więcej takie same szanse zainteresować szerszą publiczność, co specjaliści od przestrzeni nieriemannowskich. I dobrze im tak.
-
@xiazeluka
"Dla wielu feministek rodzenie i posiadanie dzieci nadal ogranicza naszą wolność"
SS-Hauptsturmführer Johann Schwarzhuber z KL Ravensbrück w pełni solidaryzował się z tą opinią....
-
@ autor
Sprawdziłem link, bo myślałem że swoim zwyczajem jajca se robisz i sam to żeś napisał. Nie mogłem uwierzyć, że są na świecie ludzie pociskający takie pierdoły! Ale są! Order za wykopanie tego arta, zresztą o orderach niżej:
"prezeska, kulturoznawczynią, absolwentką, przewodniczką, działaczką, autorką, laureatką"
To nie wiecie, że natura nie znosi próżni i potrzeba zastąpienia czymś kilkukrotnych orderów lenina i bohaterów ZSRR musiała być jakoś zaspokojona?
"Coraz więcej feministek zaczęło rodzić dzieci"
Ordynarne kłamstwo - każdy kto widział fotki z dowolnej manify, ten wie, że nie ma samca który zapłodniłby feministkę.
"bardzo rootsowa [jaka?"
Jesteście Luka too mainstream i nie potraficie się wychilloutować. "Rootsowa" to must-use słownika każdego hipstersa, postępowca i lewaka w tym sezonie.
"Pierś dla mnie osobiście jest nawet śmiesznym wyrazem, takim typowo polskim, z -ś na końcu, wyrazem trochę trudnym do wymówienia, ale z drugiej strony poważnym"
Mnie to tylko zastanawia, kiedy te wszystkie spece opracują "wielki słownik polityczno-poprawnej polszczyzny". Tfuuu! Europejszczyzny - nacjonalizm ujawnia się nawet w tytule!
"oddychanie tlenem atmosferycznym także ogranicza ludzką wolność, trzeba „coś z tym problemem zrobić”"
Nie znacie Luka podstaw. Towarzysz Stalin problem rozwiązał idealnie - wszak wiadomo, że człowiek w masowej mogile jest wyzwolony od obowiązku oddychania tlenem. Uczcie się i podziwiajcie geniusz ojca narodów.
-
@xsior
Ten tekst jest dobry, alejak chcesz bomby to wejdź w linka, którego tutaj wrzucilem tam posłuchasz o meskim bogu-wojowniku i inne smaczki.
-
@autor
Wolałem feministki, gdy się nie rozmnażały. Teraz klops, bo z nich swój ród wywiedzie dopiero kompletnie popaprane pokolenie.
-
@odys
komentarz na piatke (bez ą)
Piszę w lubczasopismach
-
11.05.2012 17:03
-
03.04.2012 11:48
-
10.02.2012 12:47
-
10.02.2012 12:34
Ostatnie notki
-
Nie morduj, zostań antylajtowcem…
…czyli wyłącz światła – włącz myślenie. O łatwo sprawdzalnym fakcie – włączone za...
25.05.2012 10:16 44 -
Cierpiarze-terroryści
Pytanie „Jak zarobić, aby się nie narobić” towarzyszy ludziom od dawno, dawno temu, za siedmioma...
24.05.2012 11:22 91 -
A co za różnica, ile wynosi wiek emerytalny?
Ustalmy fakty: 1. Okupanci ukradli nam pieniądze. 2....
11.05.2012 15:49 34
Moje ostatnie komentarze
-
Zamiast opowiadać autorskie konfabulacje proszę zajrzeć do podlinkowanego dokumentu. Tam ma...
25.05.2012 16:42
-
No to zrób coś ze sobą, abyś sam siebie więcej nie smucił. Na przykład - zamiast walić na...
25.05.2012 14:39
-
Jeśli istnieje lepsze określenie od "ucieczka", to mi je podpowiedz.
25.05.2012 14:15
-
Nie może - chciało Ci się ten prztyczek dosięgnąć, aby właczyć światła, w celu jarania...
25.05.2012 13:57
-
Rozterki tchórza.
25.05.2012 13:02
Najpopularniejsze notki
-
Przestańcie jęczeć
komentarze: 118
-
Cierpiarze-terroryści
komentarze: 91
-
Taka jest Prawda
komentarze: 90
-
Dlaczego ONI się tak zachowują
komentarze: 86
-
Nie morduj, zostań antylajtowcem…
komentarze: 44
Aktywne dyskusje
-
Nie morduj, zostań antylajtowcem…
komentarze: 44ostatnio: GPS.1965
-
Dlaczego Smuda nie wyrzucił z kadry Lewandowskiego?
komentarze: 6ostatnio: PINDZIESTEK
-
Cierpiarze-terroryści
komentarze: 91ostatnio: PINDZIESTEK
-
A co za różnica, ile wynosi wiek emerytalny?
komentarze: 34ostatnio: XIAZELUKA
-
Robaki i nadludzie
komentarze: 14ostatnio: XIAZELUKA





Pozdrawiam